09/12/2017

Everything happens for a reason

Jak widać z blogowaniem ostatnio mi nie po drodze. Jak nie zajęcia, które kończą się wieczorem, to... Tym razem jest to dysk twardy, który postanowił paść w momencie, w którym mam najwięcej pracy na zaliczenia, bo w sumie czemu nie? Niedawno byłam na świetnym szkoleniu, o mediach społecznościowych, wracając z niego pełna planów, pomysłów na zdjęcia i wpisy, włączyłam komputer. I wtedy zbuntował się bardziej niż zazwyczaj. Zawsze powtarzam, że wszystko dzieje się po coś, ale w tym momencie myślałam tylko o tym, czemu za każdym razem, gdy chcę wprowadzić jakieś dobre zmiany, to zawsze jestem przez coś zablokowana. Kiedyś była to ogromna nieśmiałość. Teraz małe problemy techniczne. Nie pozostaje mi nic, jak tylko traktować to jako kolejną lekcję w życiu. Wracam za jakiś czas z nowymi pomysłami, do zobaczenia!

27/11/2017

Better days are coming

Nie mam pojęcia kiedy minął mi prawie cały listopad. Zero postów, zero znaków życia. Ten miesiąc pochłonął mnie bez reszty, napisałam swoje pierwsze studenckie zaliczenie, otrzymałam piękną ocenę, jaką jest 4.0, co oznacza, że spokojnie mogę uczyć się do kolejnych egzaminów! Szczerze mówiąc, podziwiam studentów, którzy znajdują czas na wszystko; pisanie bloga, wyjścia... Ja w ostatnim czasie siedzę z otwartymi kilkunastoma projektami, w międzyczasie wyklinając Photoshopa i Illustratora na wszelkie możliwe sposoby, a w wolnym czasie uczę się pochodnych i piszę pracę o współczesnych mediach na świecie. Dawno w sumie nie pisałam tutaj o tym, co u mnie słychać, więc taki update jest dobrym pomysłem, tak przynajmniej mi się wydaje. Chcecie kiedyś poczytać coś o moich studiach?

08/11/2017

Change is good

Jakiś czas temu zaczęłam sumiennie zapuszczać swoją grzywkę, którą przez kilka lat niezmiennie miałam na głowie. Teraz, kiedy zostało mi ostatnie ścięcie włosów by były ładne i równiutkie... Nagle stwierdziłam, że w sumie to fajnie byłoby do niej wrócić. Po kilku dniach nieco się przyzwyczaiłam, jednak to chyba nie jest fryzura stworzona dla mnie. Ale zmiany są naprawdę dobre. Nawet na przykładzie głupiej grzywki. Co roku na przełomie jesieni i zimy wracam do tego, co było trzy lata temu i co roku zapominam, że 7 listopada blog ma swoje urodziny! Może za rok się poprawię, kolejna dobra zmiana. Zmieniłam się, zmieniłam swoje podejście. Przestałam żyć swoim dawnym schematem jakoś to będzie, trzeba myśleć pozytywnie. Owszem, jakoś będzie... Tylko jak?  Przez to wcześniejsze myślenie zapomniałam o tym, co naprawdę lubię. Zmieniam ostatnio naprawdę dużo rzeczy; nawet to, że miałam zostać grafikiem i powtarzałam to od jakiegoś czasu jak mantrę. Wystarczyła chwila przemyśleń i zmiana decyzji. Owszem, nadal będę się tym zajmować, ale... w bliższej mi specjalności. Warto czasem postawić coś na jedną kartę, zaryzykować dla własnego szczęścia. Bez myślenia o tym, co mogą pomyśleć inni. Zmiany to coś, na co możemy liczyć zawsze. Nigdy nie będziemy tacy sami jak kilka lat temu, ale róbmy to dla siebie, nie ze względu na innych. Nie szukajmy na siłę wsparcia i aprobaty. Działajmy, teraz.