22/04/2017

Do nothing, say nothing, be nothing

Dziwny tytuł posta, prawda? Miało być tak pozytywnie, a tu nagle nie rób nic, nie mów nic, bądź jednym wielkim nic. Nie, nie chcę tutaj nikogo namawiać na nie robienie nic, absolutnie. Elbert Hubbard idealnie ujął słowami ucieczkę od krytyki. Jeśli nie robimy nic, nie pokazujemy swojego zdania - jesteśmy tak naprawdę niczym. Niczym wartościowym. Krytyka powinna nas budować i motywować, choć niekoniecznie działa właśnie w ten sposób. Najczęściej krytykują ci, którzy nie mają nic do zaoferowania poza narzekaniem. Ludzie, którzy tak naprawdę są nieszczęśliwi sami ze sobą i niezadowoleni. Tacy, którym możemy jedynie współczuć, bo nic im nie pomoże oprócz nich samych. Dla niektórych ludzi krytyka jest największym bólem, ale... Tak naprawdę to my sami dajemy innym przyzwolenie na manipulację słowami w taki sposób, by nasze cierpienie stało się jeszcze większe. Szukamy na siłę wymówek. Dlaczego? Bo w krytyce jest odrobinę prawdy. Kiedy ktoś oskarża nas niesłusznie, takich wymówek nie znajdziemy, no bo skąd miałyby być? Weźmy oddech. I przypomnijmy sobie, po co jesteśmy. Bierzmy pod uwagę opinię tych, których o nią prosimy. Nie tych, którzy jedyne co mogą nam dać to narzekanie i ból. I idźmy do przodu.

18/04/2017

Don’t stuck somewhere
you don’t belong

Życie mnie przytłoczyło. Inspiracja gdzieś uciekła i ciężko było skubaną znaleźć. Ale już jest. I ja jestem. Powoli uwalniam się od tego, czego nie chcę. Od tego, w czym tkwię i ciężko jest się wydostać. Szukam inspiracji, szukam kadrów. Żyję. Widziałam ostatnio piękne słowa. O tym, że rozwój jest bolesny, zmiana również bywa. Ale nic nie jest tak bolesne jak tkwienie w miejscu, do którego się nie należy, w którym nie jest nam dobrze. Można to zinterpretować różnie, prawda? Znalazłam się ostatnio w sytuacji, w której rozwój był niemożliwy, a samo bycie było niesamowicie bolesne. Sytuacje, w których widzę życie innych i czuję to ukłucie w sercu, z myślą, że moje nigdy takie nie było. Widzę fotografie innych i myślę, że moje przecież nigdy takie nie będą. Widzę zdrowych, szczupłych ludzi i myślę, że przecież ja nigdy nie będę tak wyglądać. A po jakimś czasie przyszła jednak myśl pod tytułem: a co Ty robisz dziewczyno w tym kierunku oprócz niczego? No właśnie. Nic nie robię. I ciągle daję sobie prawo do narzekania. Tkwię beznadziejnie w jednym punkcie i choć wiem, że boli i będzie bolało to i tak boję się nowego bólu. Tego bólu, który mógłby pomóc. Ale ruszam do przodu. Teraz mój czas.

12/04/2017

Spring favourites

Hej kochani, co u Was? Jak przygotowania do Wielkanocy? Też macie tak, że Bożego Narodzenia nie możecie się doczekać, a Wielkanoc mija nawet nie wiecie kiedy? Jeśli tak, to nie jestem sama, choć muszę przyznać, że tegoroczna wiosna mnie oczarowała. Może to dlatego, że przez tak długi czas było pochmurno i deszczowo. Uwielbiam to, że promienie słońca nieśmiało budzą mnie każdego ranka, a wiosenna playlista na Spotify daje ogromnego kopa energii! Po długich, zimnych miesiącach uzbierało się u mnie dużo ulubieńców, którzy ratowali i ratują nadal moje samopoczucie, dlatego stwierdziłam, że warto o nich tutaj wspomnieć.

04/04/2017

Daisies

Nadszedł ten dzień, kiedy to moja rzekoma dorosłość mnie przytłoczyła. Piętrzące się podręczniki, repetytorium maturalne z języka polskiego. Układają się we wspaniałe dzieła architektoniczne, naprawdę. Boję się tknąć cokolwiek, bo szansa na przeżycie po zderzeniu z tą rzeczywistością jest niewielka, a właściwie to zerowa. Obok tych dzieł cała sterta papierów. Rachunki za telefon, za media, za internet. Czasem zastanawiam się jak mocno musiałam uderzyć się w głowę, gdy trzy lata temu, w wieku szesnastu lat postanowiłam wyprowadzić się od rodziców i zacząć bardziej samodzielne życie. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że mogę się w ten sposób nauczyć naprawdę wiele, ale... Zawsze jest jakieś ale. Czasem chciałabym po prostu wrócić do domu, usiąść na kanapie i porozmawiać z rodzicami, poczytać spokojnie książkę. Nie martwić się, czy w lodówce stoi mleko, czy jest jakieś pieczywo i co zrobić szybkiego na obiad, bo od razu po szkole muszę lecieć na kolejne zajęcia. Sama sobie wybrałam taki los, prawda? Tak bardzo spieszyło mi się wtedy do bycia dorosłą. Tęsknię czasem za głupimi kłótniami, za pobudkami o 6, żebym nie zaspała do szkoły... Ale takie decyzje uczą. Przede wszystkim doceniania chwil. I to jest piękne.

30/03/2017

I'm happy on my own

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Ale łapałam się na ciągłym narzekaniu. I o tym jak kilka razy próbowałam coś z tym zrobić, ale nigdy się nie udawało na długo. Za każdym razem sądziłam, że to wszystko stanie się ot tak, na pstryknięcie palcem. Nie wiem za którym razem zrozumiałam jak wielką siłę ma to, co myślę oraz to, że trzeba ciężko pracować nad sobą by to szczęście pielęgnować. Zawsze było ze mną myślenie w stylu "a jakoś to będzie", dopóki nie zauważyłam, że stoję w miejscu... Teraz śmiem stwierdzić nawet, że takim myśleniem uwsteczniałam się. Zgubiłam wszelkie pasje, fotografia poszła gdzieś w kąt, a ja siedziałam i narzekałam. A teraz uczę się siebie, szukam, biorę lekcje ze wszystkiego co się dzieje i jestem szczęśliwa ze sobą. I Wam życzę tego samego, żyjcie. Po prostu.