19/01/2017

Swing life away

Pokażę ci swoje, jeśli ty pokażesz mi pierwsza. Porównajmy blizny, powiem ci czyja jest gorsza... Nigdy nie sądziłam, że napiszę takiego posta. Witam się z Wami słowami utworu Swing life away, od którego od kilku dni nie umiem się uwolnić. Z każdą sekundą podczas której stukam w klawiaturę nachodzą mnie wątpliwości czy powinnam, czy to dobrze... Ale tak, to dobrze, powinnam. Na każdym zdjęciu widzicie mój uśmiech, wszędzie pokazuję swoje pozytywne podejście. A nigdy nie wspomniałam o tym, jak było kiedyś. Kiedy każdy dzień był gorszy od poprzedniego. Kiedy nawet lekarstwa nie mogły już pomóc. Kiedy wyjście do szkoły wiązało się z atakiem duszności, ogromną paniką. Kiedy nie potrafiłam zapanować nad sobą, skupić się na nauce. Coraz trudniej było się uspokoić. Bo mimo tego, że naprawdę chciałam być szczęśliwa to i tak ciągłe obawy i ataki paniki skutecznie mnie od tego odwiodły. Traciłam kontrolę nad sobą, nad wszystkim w swoim życiu. To tak, jakby ciało tylko utrzymywało te rozbite cząstki, ale powoli nie miało już sił. Nieraz słyszałam, że mam cudowne życie, że ktoś mi czegoś zazdrości - urody, rodziców... Nikt wtedy nie wiedział, że moje ręce i nogi szpecą ogromne, podłużne blizny. Nikt nie wiedział, że nie radzę sobie z najprostszymi rzeczami. Żadne z moich dotychczasowych przyjaciół nie wiedziało. Może to i dobrze? Ja i depresja? Ja i zaburzenia lękowe? Ja? No coś Ty, niemożliwe. A jednak, tak było. I nigdy nie szukałam u nikogo pomocy, teraz tego żałuję, bo pewnie byłoby całkiem inaczej. Ale radzę sobie, walczę. I staram się pomóc też Wam, dostrzec to, że odrzucamy swoje życie, nie stawiamy czoła przeciwnościom. Marnujemy tak piękny dar, tylko dlatego, że ogranicza nas mózg i nasze lęki. I choć wiem, że nie jest łatwo - to da się. Skoro ja daję radę, Ty również dasz radę. Może z małą pomocą, ale dasz.
Nie piszę tego by ktokolwiek tutaj współczuł, piszę go po to, by uświadomić sobie i Wam, że to wszystko to choroba psychiczna.  Ale nawet z tym możemy sobie poradzić. Bo nieważne jest to ile masz lat, jakie nosisz ciuchy, czy ciągle się uśmiechasz. Ważne jest to, kim jesteś. To, że się boisz, że Twoje lęki biorą górę nad Tobą wcale Cię nie definiuje jako kogoś gorszego. A nawet najpiękniejszy uśmiech ukrywa jakąś historię, niekoniecznie pozytywną. Jeśli dotrwacie do końca - dziękuję. To chyba najważniejszy post w historii mojego bloga.

Sweater - here

15 comments:

  1. K, Kochana, jak dobrze, że już czujesz się choć trochę lepiej. Jak dobrze, że już nie jesteś z tym sama. Serducho mi pęka, gdy sobie myślę, że taka wspaniała, dobra, ciepła osoba jak Ty musiała tyle wycierpieć, bez żadnego wsparcia.
    Ściskam Cię mocno, najmocniej, moja Ty wojowniczko!

    ReplyDelete
  2. Doskonale rozumiem takie sytuacje, bo u mnie też bywało i wciąż bywa ciężko. Co prawda cięcie się było dla mnie zawsze zbyt odważną opcją, z jednej strony to dobrze ale z drugiej to też jakaś oznaka słabości. Ale walczę i mam nadzieję że to minie :)

    ReplyDelete
  3. Anonymous19 January

    Trzymaj sie mocno i nie daj sie, bo zaslugujesz na wszystko, co najlepsze.

    ReplyDelete
  4. Ślicznie napisany post! Ostatnio jak rozmawiałam z koleżankami i jedna się popłakała, to od razu było "Ty i płacz, przecież to do Ciebie nie pasuje, jak nie Ty". Ludzie często nie wiedzą co się kryje wewnątrz nas, widzą tylko to co chcą widzieć, pozytywny odłamek, którym się dzielimy, uśmiech, wariacje. Nie wiedzą, że często to właśnie takie osoby mają swoje lęki, czegoś się boją, przed czymś uciekają, etc. Tak jakby to była zasada - Ty jesteś uśmiechnięty = zawsze tak jest, a więc musisz być bardzo szczęśliwym człowiekiem. Niestety pozory mogą czasami mylić, ale nic innego nie pozostaje nam wszystkim jak próbować i walczyć o to aby tak było :) Trzymaj się ciepło!

    ReplyDelete
  5. Automatycznie gdy zobaczyłam tytuł zaczęłam sobie nucić ten utwór. Wiem co czujesz, po ok. 13 latach od wypadku zdiagnozowali u mnie zespół stresu pourazowego, w najgorszych momentach nawet w domu potrafiłam panikować, najgorsze, że przez to wszystko straciłam przyjaciół, bo każdy myślał co innego, a prawda jest zupełnie inna. Z autopsji mogę stwierdzić, że nie ma co się nawet innym przyznawać do paniki, bo większość ludzi to banda frajerów - nikt nie zrozumie co to jest atak paniki, dopóki sam tego nie przeżyje, każdy niewielki atak przyjmują jakby człowiek był wariatem i powinni go umieścić w psychiatryku, dlatego też jak mogę to nie przyznaje się do PTSD, ale chcę, abyś wiedziała, że nie jesteś jedyna, że jest więcej osób, nawet w Twoim otoczeniu, ale każdy to ukrywa, bo nie wiadomo jak druga osoba zareaguje :) Na pewno samemu nie jest łatwo pokonać ataki paniki, ale z atakami jak z życiem - czyż oba nie są ciągłą walką?
    Trzymaj się i mam nadzieje, że wszystko u Ciebie się dobrze ułoży a ataki miną :)

    ReplyDelete
  6. Bardzo się cieszę, że już się lepiej czujesz. Wierzę, że miałaś ciężki okres ale ważne że wszystko wróciło do normy. Trzymaj się ciepło i korzystaj z życia jak najlepiej ;)
    kliknięte - 11,63$

    Byłabym wdzięczna za poklikanie u mnie w najnowszym poście :)

    ReplyDelete
  7. Podobno najpiękniejszy uśmiech mają Ci co dużo przeszli... Ty masz śliczny uśmiech i wcale nie oznacza że masz się czegoś wstydzić, czuć się słabszą. Jesteś wielka, bo dałaś radę, bo zwyciężyłaś i nie poddałaś sie.
    Trzymaj się kochana! :*

    ReplyDelete
  8. Niesamowite, że miałaś odwagę o tym napisać. To piękne, że tak motywujesz ludzi!

    ReplyDelete
  9. Czasami za takim uśmiechem kryje się coś niekoniecznie pozytywnego. Blizny pokazują to, co człowiek przeżył. Wzloty, upadki - to działo się i dzieje nadal w życiu każdego człowieka. Każdy ma swoją historię, a wrzucanie osób, które pokazują czego się boją, nie jest sprawiedliwe, bo nie można ocenić człowieka tylko z zewnętrznej strony. Trzeba go poznać i przekonać się, co skrywa pod tą pozytywną maską.

    Pozdrawiam, Piankaofstyle

    ReplyDelete
  10. Najważniejsze, że udało Ci się z tego wyjść!:)
    AGNIESZKAA-ES.BLOGSPOT.COM

    ReplyDelete
  11. Brawo za odwagę! Nigdy bym nie przypuszczała, że przeżyłaś coś tak okropnego. Nie jesteś sama, doskonale cię rozumiem..

    ReplyDelete
  12. w sumie tak jest czesto, ze otoczenie mysli ze mamy idealne zycie bo jestesmy odarzeni ladna uroda, mamy kochajaca rodzine, mamy pieniadze, a jednak w glebi jestesmy nieszczesliwy- wiem cos o tym i cie rozumiem, jednakze u mnie nie doszlo do zadnego samookaleczania

    co powiesz na wspólną obserwację? ja już i to z ogromną chęcią! miłego dnia

    http://justemsi.blogspot.com/

    ReplyDelete
  13. Brawo za odwagę! Muszę przyznać że podziwiam Twój optymizm
    http://trzy-czwarte-usmiechu.blogspot.com/

    ReplyDelete
  14. W Internecie tak łatwo skryć się za grubą maską. Otaczamy się pięknymi kadrami, uśmiechniętymi selfie i piszemy wyłącznie o tym, co dobrego spotyka nas w życiu. Tworzymy iluzję, że nasze życie jest idealnie. A nie jest i nigdy nie będzie. Bo life is a bitch, sorry. Cieszę się, że ściągasz maskę i zaczynasz mówić. Bo to może nie tylko pomóc Tobie, uwolnić się od demonów z przeszłości, ale może również pomoże komuś innemu. Dzisiaj najważniejsze jest, że najgorsze zostało daleko za Tobą. Nigdy nie zniknie, zawsze będzie wpisane w Twoją historię, ale jest za Tobą, upchane gdzieś z tyłu głowy. Bądź silna! Bo kto jak nie ty... ? :)

    ReplyDelete
  15. Mam nadzieje, ze u Ciebie jest coraz lepiej. Ja caly czas chodze i stresuje sie malymi glupotami co mocno sie na mnie i moim zdrowiu odbija ale walczę nad tym. Naprawde trudno czasami jest soboe z tym poradzić. Bardzo dobrze ze sie otworzylas i postanowiłaś napisac taki szczery i piekny tekst. Fziekuje ze podzieliła sie swoja historia kochana. Zycze duzo zdrowka i pozytywnej energii! Buziaki

    http://caiawichowska.blogspot.com/

    ReplyDelete

--- WERYFIKACJA OBRAZKOWA WYŁĄCZONA ---

Dziękuję za każdy komentarz, jest dla mnie ogromną motywacją.
Zostaw link do bloga, na pewno go odwiedzę/zaobserwuję.
Nie odpowiadam na LBA, ale dziękuję za każdą nominację. ♡