2016-04-29

Three months

from now you'll thank yourself.
Hej kochani! Wstałam dziś, poćwiczyłam i stwierdziłam, że dawno nie napisałam zwykłej notki o tym co u mnie, więc jestem. Ale jak to ja, wplotę tutaj trochę moich przemyśleń, bo bez tego nie byłabym sobą oczywiście. Także... Zrzuciłam 3kg samego tłuszczu. Z rozmiaru 38 robi się 36. Zaczęłam ćwiczyć jogę i medytować i podobno przez to trafię do piekła (no cóż, trudno, ono i tak już na mnie czeka, bo nie chodzę na religię, powiedziała kiedyś babcia), więc nie mam się o co martwić. Ale ja nie o tym, nie dziś. Do zmian podchodziłam kilkakrotnie, co można wywnioskować z notek. Zacznę od tego, że mam 157 centymetrów wzrostu i ważyłam 59 kilogramów. Dużo, prawda?

Moja największa motywacja ma na imię Bartłomiej. Od 25 miesięcy ciągle mnie wspiera. To on jest moim królikiem doświadczalnym, gdy robię coś z niczego. To on ciągle powtarza, że jest ze mnie dumny i że cieszy się, że robię to, co robię. To on uczył mnie poprawnie wykonywać pompki. Zdecydowanie to niezastąpione mieć obok taką osobę. Jednak w dużej mierze sama dla siebie jestem motywacją - jak widać w tytule bloga. Bądź swoją własną motywacją. A dasz radę zrobić wszystko. Wiele razy zaczynałam, kończyło się to tym, że siedziałam z czekoladą w łóżku. Ale przez ostatnie miesiące zaparłam się i powiedziałam sobie, że jak nie dziś to kiedy? Przypieczętowaniem tej decyzji był pomiar składu ciała. I tak się zaczęło... Początki ćwiczeń, lekkich, odmawianie sobie czekolady i fast food'ów. Udaje mi się, nie potrzebuję tego do szczęścia.


Nie posiadam aktualnego zdjęcia, ale jest to coś pomiędzy tymi dwoma zdjęciami. Na pierwszym z nich ważyłam ok. 60kg, na drugim już 52kg. Teraz ważę 56. Celem jest 50. Dlatego teraz pomyśl: co wygląda apetyczniej? Owoce na talerzu, ćwiczenia, piękna cera i sylwetka? Czy słoik Nutelli i boczki wystające ze spodni? Obstawiam, że opcja numer 1. Kolejne pytania: co stoi Ci na przeszkodzie? Chęć bycia w swojej strefie komfortu? Miłość do słodyczy (a raczej do samego cukru)? Boisz się stać kimś lepszym, tego, że opuszczą Cię przyjaciele? Jeśli tak się stanie, to znaczy, że nimi nie byli. A Ty zasługujesz na najlepsze.

Przestań szukać wymówek. Zacznij szukać sposobu. Zacznij od 5 minut ćwiczeń dziennie, zrób 20 przysiadów. Pobiegaj 10 minut. Uwierz, że to Ci się spodoba. Po jakimś czasie się uzależnisz. Uwielbiam ćwiczenia Mel B i Ewy Chodakowskiej. Paradoksalnie, dodają mi tyle energii, że mogłabym zrobić dosłownie wszystko. Przestał boleć mnie kręgosłup, głowa, a mój humor zazwyczaj dopisuje. I to bardzo. Dlatego zrób to, dla siebie.

Jakie są Twoje wymówki?

15 comments:

  1. Zazdroszczę Ci tej motywacji, ja już tyle razy próbowałam i zawsze kończyło się tak samo aż w końcu dałam sobie spokój, eh. Ale trzymam kciuki za Ciebie, abyś doszła do tej upragnionej wagi! :* Świetne zdjęcia i bardzo dobry post :)
    Pozdrawiam i zapraszam:) majkavv.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Jestem dokładnie twojego wzrostu i aktualnie mam teraz jakieś 55-56 kg. Ale nic ze sobą nie robię. Najlepiej czułam sie jak miałam 48/49 kg. Zostały dwa miesiące. Do 49 raczej nie dam rady w taki okres czasu ALE jak sie zmieni chociaz cos to juz bede dumna! :) Świetny post.
    Zebys wiedziała kto komentuje - hayjulka z instagramu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przy intensywniejszej diecie i ćwiczeniach spokojnie! A przez 2 miesiące myślę że przynajmniej 5kg dasz rade! Będę trzymać kciuki 💕

      Delete
  3. Sama motywowałam innych na swoim blogu a następnie sama popełniłam błąd przestałam ćwiczyć i zdrowo jeść jednak ostatnio znów zauważyłam że moja waga wzrosła ale i także obwody więc znów wzięłam się za sport i zdrowe jedzenie.
    http://the-rose-style.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. ja od kilku dni również zaczęłam zmiany-po pierwsze zaczęłam ćwiczyć z Mel B, robiłam treningi Chodakowskiej ale średnio mi pasowały :(
    druga rzecz czyli dieta, nie jest jeszcze to co bym chciała, mam głównie problem z regularnością posiłków, ale małymi kroczkami do celu jak to się mówi :D
    chciałabym jeszcze zacząć biuegać, ale czekam aż zrobi się cieplej i ćwiczyć również jogę
    mam nadzieję że wytrwam! życzę Tobie tego samego :)
    http://karik-karik.blogspot.com/

    ReplyDelete
  5. Przemiana jest świetna, uwielbiam owoce ale z ćwiczeniami trochę ciężej :)


    londonkidx.blogspot.com

    ReplyDelete
  6. Ja właśnie od paru dni zaczełam ćwiczyć z Mel B bo pojawiły mi sie boczki... i czuję się o wiele lepiej jeżeli chodzi o samo samopoczucie nawet :)

    www.kiercia.blogspot.com

    ReplyDelete
  7. Najważniejsza w realizowaniu swoich planów jest motywacja, której ostatnio mi strasznie brakuje. Gratulacje, że udało się tobie zgubić trochę zbędnych kilogramów. U mnie od miesiąca waga stoi w miejscu ale muszę się wziąć w garść :)
    Pozdrawiam i obserwuję!

    ReplyDelete
  8. Oj tak, to prawda. To my sami powinniśmy być dla siebie motywacją :D
    Gratuluję takich sukcesów! Trzymam kciuki za dalszą drogę :3
    justsayhei.blogspot.com

    ReplyDelete
  9. Od kiedy zaczęłam prowadzić zdrowy styl życia, czuję się o wiele lepiej, a przede wszystkim odnalazłąm prawdziwą pasję, czuję, że nią pasją i to jest niesamowite! Sama jestem dla siebie motywacją, tak jak piszesz! :) A Tobie gratuluję osiągnięć i życzę jeszcze większych!
    Mój blog :)

    ReplyDelete
  10. Maj jest dla mnie co roku przełomem. Coraz bliżej do wakacji, czas wrócić do dawnej formy i zacząć ćwiczyć :)
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    ReplyDelete
  11. Świetny, mega motywujący post! Jakiś czas temu zaczęłam ćwiczyć, ale tak naprawdę to nic bez diety i chciałabym teraz znowu się za to wszystko zabrać:)

    Nowy post u mnie - klik

    ReplyDelete
  12. Jeszcze dwa lata temu marzyłam o tym by schudnąć, by należeć do elity "szczupłych". Wtedy moja waga sięgała ok 67 kg. Wyglądałam jak bagno nieszczęść: pokaźna pupa, obszerne uda, boczki, brzuszek i ogromne piersi. Teraz ważę 52 kg i wyglądam jak modelki z wybiegów, które żyją głodówkami. (Małe porównanie: https://www.instagram.com/p/x9_E_sJmtw/?taken-by=jestem_edyta ) Czasami mam dni, kiedy siadam i płaczę, że nie wyglądam tak jak kilkanaście miesięcy temu. Brakuje mi paru centymetrów w udach, dużych piersi i pokaźnej pupy. I to waga nie leciała wraz z dietą i ćwiczeniami, a prawdopodobnie przez geny. Kiedyś rozpoczynając ćwiczenia chciałam osiągnąć wagę 58 kg. Nie wiem dlaczego, wtedy podobała mi się ta Liczba.. Teraz? Teraz to moje marzenie, które mam nadzieję, że kiedyś spełnię. Że mimo mojego ciągłego jedzenia, znów zobaczę kilogram więcej. Teraz będąc taka szczupła, a raczej chuda dziwnie wygląda odstający brzuszek i prawie zerowe piersi.. Nie mówię o tym by demotywować, ale chciałabym byś przemyślała, czy oby na pewno tego chcesz? Patrząc na zdjęcia wyglądasz świetnie, nic nie musisz z sobą robić. Przemyśl to, zanim będzie za późno. A jeśli właśnie tego pragniesz, życzę Ci powodzenia i będę trzymać za Ciebie kciuki byś osiągnęła to czego pragniesz :)
    Pozdrawiam serdecznie ! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam 157 cm wzrostu, więc moją idealną wagą byłoby te 52 kg. Robię to dla siebie, dla swojego zdrowia, bo wiem jak duże ryzyko różnych chorób mam. Dziekuje<333

      Delete
  13. Bardzo inspirujący post :)

    http://innominateshe.blogspot.com/

    ReplyDelete

--- WERYFIKACJA OBRAZKOWA WYŁĄCZONA ---

Dziękuję za każdy komentarz, jest dla mnie ogromną motywacją.
Zostaw link do bloga, na pewno go odwiedzę/zaobserwuję.
Nie odpowiadam na LBA, ale dziękuję za każdą nominację. ♡